zapala się co ranka
w aureoli wschodzącego słońca
z nową nadzieją,
z nową radością,
z nową tajemnicą codzienności.
Niby nic nowego
Praca, zakupy,
kolejka za mięsem,
mlekiem w proszku,
gazetami,
Zapchane tramwaje,
a po ciężkim dniu
upragniony, kojący sen.
Jutro znowu to samo.
Niby nic nowego,
a jednak,
Jednak promyk życia przygasa
w zbudzonej szarzyźnie dnia
Nadzieja zmienia się w niepewność,
Radość w ponury smutek,
A tajemnicą okazuje się
troska i zmartwienie.
Nasza siła
jest już głuchym echem
stłumionym przez kłopoty.
Mięso wydzielone
albo wogóle nie ma.
Mleko na książeczki
Tramwaje nie jeżdżą
i sen się nie zbiera.
GL
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz